Ponieważ w tym tygodniu kazali mi napisać artykuł krótki, w zasadzie jeszcze krótszy, niż samodzielny byt polityczny Słowenii albo przestrzeń bagażowa samochodu Fiat 126, więc od razu przejść muszę do konkretów (a błyskawiczne do nich przechodzenie nie jest moją najmocniejszą stroną). Wyleję zatem trochę łez (króciutko, jak tylko się da) nad jagnięciną i baraniną, a dokładnie nad jej nieobecnością w polskich sklepach.
Bawiąc niedawno na Podhalu dostrzegłem, że co druga knajpa ma te mięsa w swym jadłospisie. Również w Krakowie jagnięcina (rzadziej baranina) pojawia się coraz spontaniczniej i szerzej wśród restauracyjnych propozycji. miewa ją w karcie m. in. "Pod Baranem", "Cyrano de Bergerac", "Wentzl", "Chimera", głogoczowska "Nowina". Ludzie coraz chętniej jadają to mięso, odrzucając niezrozumiałe przesądy, bo to przecież rzecz wspaniała. Mało tego, nie wystarcza im już odświętna jagnięcina w lokalu, poczynają rządać jagnięciny powszedniej, do zrobienia w domu, samemu, na co dzień. Domagają się jej coraz powszechniej, a niektórzy przysyłają nawet listy drogą komputerową do redakcji, bym podpowiedział im, gdzie jagnięcinę da się kupić. A ja na takie pytania nie jestem w stanie precyzyjnie odpowiedzieć, a tak naprawdę szczera odpowiedź powinna być jedna: jagnięciny i baraniny normalny człowiek nie jest w stanie kupić.
Bo choć raz i dwa mignęły w którymś z wielkich supermarketów, to w stałej sprzedaży detalicznej nie ma ich (przynajmniej w Krakowie) nikt. Restauracje zamawiają jagnięcinę u restauracyjnych dostawców, ci jednak detalem się nie parają. A jest to sytuacja okropna i nie do zniesienia: oto kraj europejski, gdzie masowo hoduje się owce, nie produkuje ich mięsa na własne potrzeby (bo jagnięcinę masowo eksportujemy, np. do Włoch). Taka dyskryminacja własnych obywateli powinna stać się przedmiotem niejednej interpelacji parlamentarnej, a w ostateczności skargi do trybunału w Strasbourgu. A człowiekowi przedsiębiorczemu podpowiadam: kto pierwszy otworzy w Krakowie sklep mięsny, specjalizujący się w jagnięco-baranim asortymencie, powodzenie ma zapewnione. I to już wszystko, najkrócej rzecz biorąc.
Robert MAKŁOWICZ