Gdzie zjeść bladym świtem

Często się zdarza, że wychodząc nad ranem z balu, przyjęcia czy skądkolwiek, łakniemy ciepłej strawy. W najdłużej otwartych pubach jedyną propozycją jedzeniową są z reguły chipsy i paluszki. Inaczej się dzieje w otwartym niedawno przy Małym Rynku lokalu "Nowy Kuzyn", otwartym do czwartej rano i dłużej, gdzie do końca można coś zjeść a la carte. Całą dobę czynna jest restauracja Galicyjska na Dworcu Głównym i wbrew skojarzeniom z czasami PRL-u jest to miejsce czyste, nie okupowane przez konsumentów denaturatu i podające rzeczy jadalne. Chcącym poczuć się jak dawni paryżanie, co to świtem chodzili do hal na zupę cebulową, jedzoną pospołu z tragarzami, polecić należy bary w okrąglaku na kazimierskim Placu Nowym (np. "Endzior"). Te urocze miejsca otwierane są koło piątej rano, je się przy stolikach na zewnątrz, a podają np. fantastyczne wędzone żeberka z kapustą, gigantyczne schabowe i gęstą grochówkę.


Powrót do poradnika

Powrót do strony głównej