
Jeśli ciocia nie jest z Chicago, to możemy założyć, że przybyła spragniona polskiej kuchni w najtradycyjniejszej postaci (jeśli jest z Chicago, polskie knajpy z pierogami i bigosem ma na każdym rogu). Zabieramy ją wówczas do "Hawełki" na dole (tanio, po polsku i smacznie), do restauracji "Pod Baranem" z ul. św. Gertrudy (świetna maczanka po krakowsku, kołduny, kurczę po polsku), "Pod Anioły" przy ul. Grodzkiej (żurek na żentycy, oscypek z rusztu) albo do "Chłopskiego Jadła" przy ul. św. Agnieszki (gołąbki, pieczeń wieprzowa, schabowy z kapustą). Jeśli zaś ciocia jest z Chicago, najlepiej zabrać ją do któregoś z licznych lokali McDonald's.